Lubelszczyzna była w powstaniu styczniowym jednym z najbardziej aktywnych rejonów kraju. W czasie trwania insurekcji przez oddziały powstańcze przewinęły się tysiące ludzi, stoczono dziesiątki bitew i potyczek. W lecie 1863 roku w województwie lubelskim doszło do największego polskiego zwycięstwa w bitwie pod Żyrzynem. Ludność cywilna ofiarnie wspierała powstanie, a po jego upadku poniosła konsekwencje w postaci bezwzględnych represji caratu. Wybuch powstania, wyznaczony na noc z 22 na 23 stycznia, zastał podziemną organizację lubelską liczną, lecz niezbyt dobrze przygotowaną do walki. Chlubnym wyjątkiem były nasutowskie Ćwieki i o nich ta opowieść ...













25 września 2013 roku, dokładnie w 150 rocznicę potyczki pod Nowym Stawem k/Lublina ponad 600 widzów obejrzało inscenizację odtwarzającą przebieg wydarzeń z 1863 roku. Widzom zmierzającym na polanę przy rozlewiskach rzeki Mniny w Nowym Stawie ukazał się widok obozowiska powstańców z 1863 roku...









Przy rozlewiskach rzeki Mniny w Nowym Stawie ulokowało się obozowisko powstańców z 1863 roku.
Chętnych do poznania historii z Nowego Stawu było ponad 600. Szczelnie wypełnili "loże przy scenie" gdzie miał zostać odtworzony dramat sprzed 150 lat.
Było słoneczne popołudnie 25 września 1863 roku. Pod Nowym Stawem odpoczywał oddział powstańczy ćwieków pod dowództwem majora Walerego Kozłowskiego. Oddział wcześniej wymknął się rosyjskiej obławie a uprzednio walczył w bitwie pod Panasówką i Batorzem.
Oddział powstańczy przedzierał się od Łęcznej przez Zawieprzyce i Niemce paląc za sobą mosty i myląc pogoń. Powstańcy zalegli gdzieś na niewielkim wzniesieniu między Rudką, Nowym Stawem i Nasutowem.
Oddział lubelskich ćwieków nazwę zawdzięczał swojemu twórcy i dowódcy Kajetanowi Cieszkowskiemu przydomek Ćwiek. Był on ziemianinem w położonym opodal Starościnie.
Żołnierze ćwieków byli ochotnikami. Do powstania zgłaszali się więc włościanie czyli chłopi, ziemianie, czyli właściciele majątków, robotnicy i mieszczanie z polskich miast wszystkich zaborów, żydzi, księża i zakonnicy szczególnie bernardyni i dominikanie, studenci i gimnazjaliści.
Nabór do oddziałów wśród mieszkańców Lubelszczyzny (tutaj wśród widzów) prowadzili oficerowie ćwieków. Ochotników nie brakowało.
Życie obozowe powstańców styczniowych znamy m.in. z pamiętników Stefana Brykczyńskiego. Był on lubelskim gimnazjalistą, bohaterem powstania styczniowego z lubelskiego i radomskiego, w wieku 17 lat został adiutantem Cieszkowskiego i podporucznikiem.
Ćwieki składały się z oddziałów strzeleckich, dobrze uzbrojonych i wyszkolonych oraz zahartowanych w wielu bojach kosynierów.
Kosynierzy uzbrojeni byli w kosy na sztorc - straszną broń na konnicę oraz piki, rzezaki, topory i pistolety.
Lubelscy powstańcy byli dobrze wyposażeni w belgijskie i austriackie sztucery. Powstańcy posiadali już nowoczesne enfildy i wielostrzałowe rewolwery typu colt. Jednolite mundury ćwieków robiły wrażenie.
Mundury te zawdzięczamy Emilii Cieszkowskiej, żonie Kajetana. Emilia była dziedziczką Starościna i tajnym kurierem powstańczym. Słynęła z brawurowej odwagi i wielkiej urody. Cieszkowska była projektantką szaro-żóltego umundurowania lubelskich oddziałów.
To dzięki takim wspomnieniom wiemy też jak działała służba medyczna. Zajmowały się tym ochotniczki-sanitariuszki, opatrywały rannych na polach bitew i zmieniały bandaże podczas postojów. Wtedy bandaże nazywano szarpiami. Szarpie szarpano - czyli darto z prześcieradeł. Dalsze leczenie odbywało w dworach i klasztorach.
Musztra czyni żołnierza, to najważniejszy element wyszkolenia. Równo, w szyku, z wzajemnym zaufaniem. Nawet podczas krótkich postojów powstańcy ćwiczyli z nowymi rekrutami.
Oddziałami powstańczymi pod Nowy Stawem dowodził major Walery Kozłowski. Bohater powstania węgierskiego i styczniowego. Sztabowiec i strateg, autor podręczników walki partyzanckiej. To m.in. na jego doświadczeniach wzorowała się Armia Krajowa w czaise II wojny światowej.
W lubelskich ćwiekach służył też Ojciec Puścikowski, dominikanin z Lublina, kapelan oddziału. Księża nieśli patriotyczny ogień i pocieszenie w dniach klęski. Szczególnie zasłużyli się bernardyni i dominikanie.
Powstańcy jedli przede wszystkim wędzony boczek, słoninę i chleb. W kociołkach na trójnogach gotowano zupę. Wiecie ile potrzeba czasu na zagotowanie wody w takim kociołku? Sprawny powstaniec miał wrzątek już po 2 minutach.
Woda w kociołkach zaczynała wrzeć gdy nagle do obozowiska nadbiegła z pobliskiej zagrody mała dziewczynka z okrzykiem - KOZACY!!!
Konny patrol kozaków wypatrzył już obóz powstańców. W obozie zawrzało, gwizdki oficerów ogłaszają alarm. Pododdziały formują szyki. Będzie bitwa.
Strzelcy zajmują centralną pozycję. Walczyli w wielu bitwach, wiedzą jak skutecznie razić ogniem. Na skrzydłach kosynierzy. Ruszą gdy pojawi się jazda
Z ukrytych stanowisk z broni długolufowej, razić wroga będą sanitariuszki i emisariuszki. Dowódca Walery Kozłowski nakazał wzmocnić tabory i dodatkowi strzelcy obsadzają wozy.
Rosyjska piechota rozpoczyna ostrzał. Padają ranni i zabici pierwsi polscy strzelcy. Lecz nie dochodzi do załamania powstańczych szyków.
Bohaterskie lubelskie ćwieki dają odpór carskiej nawale. Strzelają salwa za salwą.
Pod sztandarem dwugłowego orła ruszyli carscy piechurzy. Kozacy byli coraz bliżej.
Ale strzelcy, stojący nieco wyżej mają ich jak na dłoni. Szarożółte kurty oddają kolejne śmiertelnie celne salwy.
Piechurzy rosyjscy zwalniają marsz. Do ataku rusza oddział kosynierów – wahadło poszło w ruch. Atak kos to "wahadło" na przemian góra-dół, góra-dół.
Rosyjski atak załamuje się. Kozacy zabierają rannych i wycofują się do kozłowieckiego lasu.
W obozie powstańców zapanował entuzjazm. Obrońcy wznoszą okrzyki triumfu. Myśl o zwycięstwie jest jednak krótkotrwała.
Nagle na polskie tabory spada grad kul. Rozpoczęła się kanonada rosyjskich armat. Padają strzelcy i kosynierzy.
Kolejne salwy armatnie pustoszą obozowisko. Po rozlewiskach Mniny, zwanej wtedy Krzywą Rzeką, daleko niesie się huk rosyjskich bombard.
Powstańcy wiedzą już, że w starciu z artylerią nieprzyjaciela nie mają szans.
Powstańcy ogłaszają odwrót, zabierają rannych. Formują dwa oddziały. Maszerują z obozu w dwóch kierunkach na Wólkę Krasienińską i Nasutów.
Do obozu powoli zbliżają się roty rosyjskiej piechoty. Konno nadjeżdżają ośmieleni brakiem kosynierów kozacy. To był koniec potyczki pod Nowy Stawem
Powstańcy stracili wielu rannych i zabitych. Prawdopodobnie poległo 13 ćwieków. Zostali oni pochowani w mogile na skraju lasu pod Nowym Stawem.
Po inscenizacji młodzież została zaproszona do powstańczego obozowiska...
i udziału w prezentacji gry terenowej "Powstańcza potyczka '63" przygotowanej przez Dom Nasutów.
Oficerowie - moderatorzy prowadzili zajęcia wykorzystując elementy gry terenowej "Powstańcza potyczka '63"
Gra "Powstańcza potyczka '63" ma moduły dostosowane dla młodzieży szkolnej w różnym wieku.
"Powstańcza potyczka '63" to leśne podchody, zadania zręczniościowe i tajemnica sprzed 150 lat.
"Ochotnicy z Nowego Stawu" chętnie pozowali do pamiątkowych fotografii.
Na zakończenie obchodów można było spróbować powstańczej grochówki.
Jednak warta czuwa nadal ...


Organizatorami obchodów byli: Gminne Centrum Aktywizacji Społecznej i Zawodowej, Gmina Niemce, Dom Nasutów i LGD Turystyka Krainy wokół Lublina.

W inscenizacji wzięli udział: Dowódca odtworzonego V Oddziału Lubelskich Ćwieków - Andrzej Nowicki , Nasutowski Klaster Turystyczny – strzelcy, mundury i wyposażenie, Stowarzyszenie „Słuchaj Patrz Pomagaj”, Akademia 'Złota9', Legia Akademicka KUL – strzelcy, Kosynierzy z Opola Lubelskiego i OHP Lublin, Związek Kozaków w Polsce, ‘Regiment artylerii lekkiej’ Roberta Borkowskiego oraz o. Włodzimierz Wieczorek OP i Weronika. Dziękujemy!


1863 - 2013. Obchody 150 rocznicy
Potyczki pod Nowym Stawem k/Lublina

Msza polowa z okazji 150 rocznicy potyczki pod Nasutowem